W ostatnim czasie nie mało się u nas działo. Przed świętami odbyło się u nas małe spotkanie opłatkowe w czasie którego wystawiliśmy krótkie przedstawienie o dziewczynce z zapałkami. W rolę tej dziewczynki wcieliłam się ja. Oprócz mnie byli też moi koledzy. Jak będę miała zdjęcia z występu, to ich podpiszę, aby było wiadomo kto jest kim. Odwiedził nas także biskup Mikołaj, który wyjątkowo nie musiał nas prosić o wierszyk czy piosenkę, bo chętnych na to było aż nadto. Oczywiście wystąpiła Danusia ze swoim mroźnym hitem "Mróz na dworze, wicher wieje". Szukałam tej kolędy (a może pastorałki?) w internecie, ale nie udało mi się jej znaleźć, ale w sumie to i dobrze. Przez to jest bardziej wyjątkowa. :) Ja zaśpiewałam "Mizerna Cicha, stajenka licha...", ale na tą wesołą melodię. Myślę sobie, że fajnie byłoby nagrać jakąś płytę z kolędami. Niestety, najprawdopodobniej powstanie to jedynie w sferze marzeń, bo skąd na to pieniądze wziąć? Chyba, że się znajdzie jakiś sponsor. 😎 Z resztą, kto nam zabroni mieć marzenia? 😎
Szkoda, że jesteśmy już o rok starsi. Uważam, że od pewnego wieku mogłoby to się zatrzymać, ale co się poradzi. 😅 A z okazji Nowego Roku 2023 życzę wszystkim, aby był on lepszy niż poprzedni.
Znowu odwiedziliśmy Dom Pomocy Społecznej we Wronińcu. Tym razem z okazji Świąt Bożego Narodzenia odbyła się wystawa szopek Bożonarodzeniowych i degustacja świątecznych potraw. My przygotowaliśmy śledziki i nie specjalnie mi to smakowało. Nie dlatego, że były źle przyrządzone. Po prostu nie lubię śledzi. Moje serce skradła kutia i Gwiazda Betlejemska (takie ciasto, jak makowiec, ale zrobione na kształt gwiazdy, kiedyś mama taką robiła). Nie obyło się także bez śpiewania kolęd. Mieszkańcy domu przedstawili bardzo proste, ale piękne jasełka. 😊A mi pozostaje jedynie życzyć wszystkim szczęśliwych Świąt. 😃
To jest nasza szopka. Trochę mi przypomina takie roślinki w słoiku. :)
Kiedy weszłam do Multikina, byłam trochę zasmucona, że tak ważna produkcja utonie zapewne wśród świątecznych hitów takich. Bo o czym myślimy w grudniu: o problemach dzieci autystycznych czy np. ubieraniu choinki? Film "Siubuk" chciałam obejrzeć od dnia w którym zobaczyłam zwiastun. Niestety w Leszczyńskim Multikinie grany jest tylko jeden seans dziennie i to nie wcześniej niż dwudziesta, a nie wiedziałam czy Dom Kultury w Górze zdecyduje się go pokazać. Zastanawiałam się dlaczego na premierę (która odbyła się 2 grudnia) wybrali tak niekorzystny czas. Przez przypadek dowiedziałam się, że w dniach 1-7 grudnia przypada Europejski Tydzień Świadomości Autyzmu i pewnie data była z tym związana. Bo właśnie tego dotyczy produkcja. Jednak według mnie, lepszy terminem byłby drugi kwietnia czyli dzień Świadomości Autyzmu. Większa szansa, że obejrzeliby go ludzie nie związani z tematem. Tylko z drugiej strony wtedy musielibyśmy czekać do roku 2023... Ale koniec z gadaniem o datach.
Historia rozpoczyna się na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Marysia jest, młodą studentką, mieszkająca z siostrą w biednej kamienicy. Gdy dowiaduje się, że jest w ciąży, chce dokonać aborcji. Jednak z pomocą siostry decyduje się na urodzenie dziecka. Kubuś dostaje diagnozę autyzmu. I od tej pory rozpoczyna się walka Marysi z systemem, który w chłopcu widział tylko problemem. Ona tymczasem chciała rozwijać jego potencjał. Powiedziała "Jestem twoją matką i lepiej wiem do czego się nadajesz".
Za reżyserię odpowiada Jacek Lupiński, znany między innymi z takich filmów, jak "Boże Ciało". Opowiadał, że pomysł na film zrodził się z gniewu, kiedy widział matki czekające w poczekalni na dzieci wracające z terapii. I o tym głównie jest "Siubuk" - silnej miłości matki, która do ostatniej kropli krwi walczy o lepsze życie dla swojego dziecka. Jednocześnie dotyka problemu bezduszności i nie chęci popatrzenia w głąb drugiego człowieka. Chętnie napisałabym więcej, ale wtedy musiałabym zaspoilerować fabułę, a podobno tego ludzie nie lubią. :)
Ktoś powie: "Ale to były inne czasy, teraz to dzieci mają orzeczenie o wszystko". Nie zaprzeczę, że wiele zmieniło się na plus. Jednak na facebookowych grupach dla rodziców osób autystycznych nadal można przeczytać historie, że np. nauczyciel nie chce zabrać takiego dziecka na wycieczkę, chociaż rodzic wyraźnie zaznaczył, że pojedzie jako jego opiekun. Albo o dziadkach, co twierdzą, że ten autyzm to wymysł, że za ich czasów lekiem był "wpierdolizer". O kosztach terapii, potrzebie rezygnacji z pracy czy braku opieki wytchnieniowej już nawet nie chce mi się pisać.
Czemu piszę o tym tutaj? Zakładając tego bloga chciałam nie tylko opowiadać o życiu w naszym ośrodku, ale również o niepełnosprawności w ogóle i nie widzialnych problemach, które się z tym wiążą.
Jeśli zastanawialiście się gdzie się podział wasz Mikołaj, to uspokajam - wszystkie były u nas. 🤗 🥳 Ale spokojnie, to żadne porwanie. Każdy przybył tu z radością. 🥳 Odwiedzili nas Mikołaje z Zespołu Szkół Średnich imienia Sylwestra Kaliskiego w Górze. Śpiewaliśmy kolędy i zajadaliśmy ciasteczka, popijąc herbatką. Innymi słowy, wszystko to, co "trzeba" robić szóstego grudnia. Wszystkim życzę, abyście w tym okresie znaleźli więcej czasu na robienie tego, co chcecie. 🤗
A właściwie to dnia, ale co tam? 😉Zabawa była do końca? Była! Panie proszą panów, panowie proszą panie. Ale skoro Andrzejki, to i wróżby być musiały. Zaczęliśmy od wypalania imion. Każdy losował karteczkę na której było napisane imię chłopaka/dziewczyny. Potem Pani Renia ogrzewała je w płomieniu świecy i pojawiało się imię. Normalnie magia! 😜Mi się trafił Adam, więc Adamy strzeżcie się, bo nadchodzę! Prawdę mówiąc, to mi się najbardziej podobało. Nie wiedziałam, że sokiem z cytryny zrobić coś takiego. Zrywaliśmy też wróżby z drzewa (zawieszone kartki), a potem wróżyliśmy z butelki. I ta wróżba mi się spełniła. Miałam wygrać nagrodę w konkursie i wygrałam drużynową konkurencję w jedzeniu czekolady. Nie zabrakło też poczęstunku: czekoladowych ciasteczek i chipsów. Cieszę się, że po dwóch latach siedzenia w domu wreszcie możemy zrobić zabawę.
Dzisiaj odbyliśmy swoje pierwsze zajęcia muzyczne w Domu Kultury. Mieliśmy okazję poznać podstawowe ćwiczenia oddechowe i rozpoznawać instrumenty muzyczne. Najbardziej podobało mi się, że mogłam zaśpiewać solo utwór "Którą wybrać mam z dróg?". Nie wyszło mi to jakoś najlepiej, bo słabo znałam tą piosenkę, ale bardzo ją lubię i dlatego się na nią zdecydowałam. Wspólnie wykonaliśmy też "Bluess" i "Kamień z napisem love". Nie możemy się już doczekać następnych zajęć. Może kiedyś nagramy płytę? ☺️ Obecnie jest to strefa bardzo dalekich marzeń, ale kto marzyć zabroni? 😘
Nadszedł listopad, czas wspominania zmarłych. Z tej okazji odwiedziliśmy naszych kolegów na cmentarzu oraz zmarłych ich ich zmarłych rodziców. Na każdym grobie zapaliliśmy znicza. Były także okazje do wspominek. :)