czwartek, 24 marca 2022

Czym są środowiskowe Domy Samopomocy? cz.1

 Według Wikipedii jest to:  

"jednostka organizacyjna resortu pomocy społecznej, działająca na zasadach zadania zleconego samorządom, fundacjom, stowarzyszeniom

Obok dziennych domów pomocy, domów dla samotnych matek i kobiet w ciąży, schroniska i domu dla bezdomnych, środowiskowe domy samopomocy są przykładem ośrodków wsparcia."

Do zadań takich placówek należy wspieranie osób z niepełnosprawnościami, które z różnych powodów mają kłopotyw samodzielnej egzystencji. 

Domy Samopomocy dzieli się na: 

Typ A: osób przewlekle psychicznie chorych

Typ B: niepełnosprawnych intelektualnie

Typ C: przejawiającymi inne zaburzenia czynności psychicznych

Typ D: osób z zaburzeniami ze spektrum autyzmu i niepełnosprawnościami sprężonymi


Środowiskowy Dom Samopomocy w Górze


A do jakiego typu należy nasza placówka? Prawdę mówiąc, nazwałabym go "mieszanym". Mamy osoby przewlekle chore psychicznie, niepełnosprawne intelektualnie i ze spektrum autyzmu (między innymi ja). Jest tak z bardzo prostej przyczyny: miejscowość jest dość mała i nie opłaca się tworzyć osobnego ośrodka dla każdej grupy. Przynajmniej taka jest moja teoria. Stanowi to problem w kwestii dzielenia na grupy i delegowania zajęć.  To co dla mnie jest błahostką, dla mojego kolegi może być nieosiągalne. 

A co tak właściwie robimy?


Ano uczymy się. ;) Gdzieś przeczytałam, że takie ośrodki mają przygotować do pracy zawodowej, nie pamiętam gdzie. Ale w praktyce jest tak, że w przypadku sporej ilości osób jest to wręcz niemożliwe. Tym bardziej w małej miejscowości gdzie "zdrowy" ma kłopot ze znalezieniem pracy, a co dopiero osoba niepełnosprawna (tym bardziej intelektualnie).

Więc czego się uczymy? Mówiąc krótko: życia! Nie mamy sprzątaczek czy kucharek. Wszystko musimy robić sami pod okiem pań terapeutek. W piątek każdy ma przydzielone zadanie do wykonania, ponieważ wtedy sprzątamy. I trzeba to zrobić najlepiej jak tylko umiemy. Są też dyżury na pracowni kulinarnej (potocznie nazywanej "kuchnią" :D ). Tam dana grupa gotuje obiad, robi herbatę na śniadanie i przerwę, później się sprząta po pracy, a w przypadku szczególnej uroczystości przygotowujemy ciasta  desery. Przyznam szczerze, że za tym dyżurem jakoś nie przepadam, ale działam w myśl zasady "jak chce się jeść, to trzeba ugotować".  Z resztą, jak koledzy coś robią, to w czym ja lepsza, aby siedzieć i pachnieć? :D Dyżur na kuchni pełni się cały tydzień. 

Potem przechodzimy na pracownie komputerową gdzie mamy okazję uczyć się obsługi komputera. Na początku działalności tej sali odbył się nawet kurs komputerowy którego uczestnicy uczyli się np. jak wysłać maila. Mi on nie był potrzebny, bo już podstawowe rzeczy umiałam, ale i tak uważam, że to super inicjatywa. Kiedy trzeba, to pomagam kolegom obsłużyć pewne rzeczy. Niektórzy grają w gry, inni słuchają muzyki, a inni piszą różne rzeczy i szperają po serwisach ogłoszeniowych czy innych.

Co dalej? W następnym tygodniu idziemy na pracownię rękodzieła. I to są moje ulubione zajęcia. Robimy na nich wszystko, co wiąże się z tworzeniem. Pani terapeutka ma często ciekawe pomysły czy techniki, których jeszcze nie próbowałam. Sama też proponuję różne rzeczy. Mogę też skorzystać z przyrządów, których nie mam w domu, a potrzebuję ich do swoich prac. 

Dwie kolejne pracownie są bardzo podobne. Ostatnio robiliśmy tulipany z papieru, żeby poustawiać je w różnych miejscach ośrodka i potrzeba było do tego dużo osób. Wszystkie trzy pracownie się tym zajmowały. 

Odbywa się też trening budżetowy. Ostatnio np. tworzyliśmy listę zakupów do świeżo zakupionego domu. Oczywiście teoretycznie. 

c.d.n.





Dzień dobry.

Jestem Wioletka,  mam 24 lata i witam na blogu Środowiskowego Domu Samopomocy do którego należę. Mam nadzieję, że wam się spodoba. 

Nadchodzą Święta! :)

W dzień Świętego Mikołaja odwiedzili nas uczniowie z technikum. Mieliśmy okazje pośpiewać kolędy, a potem zaprezentowałam prezentację multim...