Dziś mam dla Was dwa wydarzenia, więc przygotujcie się na długi wpis. 😋
Odwiedziła nas policja!
![]() |
| A to ja, pan policjant i pieseł :) |
Kiermasz Wielkanocny w DPS we Wronińcu
![]() |
| Pani Bogusia i Pani Iwonka |
Blog opisuje życie w Domu Samopomocy w Górze. Traktuje także o specyfikacji różnych niepełnosprawności.
Dziś mam dla Was dwa wydarzenia, więc przygotujcie się na długi wpis. 😋
![]() |
| A to ja, pan policjant i pieseł :) |
![]() |
| Pani Bogusia i Pani Iwonka |
Wiedzieliście dlaczego 21 marca wypada Dzień Skarpety nie do pary? Ja tego nie wiedziałam, ale teraz już wiem. :) Tego dnia postanowiliśmy właśnie założyć skarpetki nie do pary. Jest to związane ze Światowym Dniem Osób z zespołem Downa, które mają dodatkowy, trzeci chromosom w dwudziestej pierwszej parze. Trzeci czyli taki, który pozostał "sam". Niedopasowany, jak skarpetki.
W Dzień Świętego Walentego na własnej skórze do Potęgi Dobrych uczuć. Odbyła się wtedy zabawa Walentynkowa. Powiedziałabym, że szaleliśmy do białego rana, ale że odbyło się to rano, to do godziny piętnastej. 😏 A co było? Wszystko było! Najlepsze przeboje taneczne, poczęstunek kartki Walentynkowe. I zabawy. Jedna z nich polegała własnie na "związaniu" osoby. Nie wiedziałam o tym, kiedy zgłaszałam się na ochotnika, ale nie żałuję. :D Pozostałe osoby stanęły wokół mnie. Każdy miał podać co coś dobrego, kojarzącego mu się z dniem zakochanych. Następnie dostawał kawałek sznurka, którego drugi koniec trzymałam ja. Potem Pani Renia włączyła muzykę wszyscy chodzili wokół mnie aż w końcu zostałam... związana! :D
Jednak moją ulubioną częścią była poczta Walentynkowa. Każdy z nas zrobił kartki dla osób, które lubi. U mnie wyszło ich całkiem sporo, bo każdego lubię (mniej lub bardziej, ale jednak). Ograniczał mnie tylko czas. Wierzę jednak, że wszyscy są zadowoleni. :)
![]() |
| Szkoda, że tej laleczki nie było na Świetlicy, bo jest naprawdę śliczna. |
![]() |
| Karol |
![]() |
| Ewelinka |
![]() |
| Marcin |
W ostatnim czasie nie mało się u nas działo. Przed świętami odbyło się u nas małe spotkanie opłatkowe w czasie którego wystawiliśmy krótkie przedstawienie o dziewczynce z zapałkami. W rolę tej dziewczynki wcieliłam się ja. Oprócz mnie byli też moi koledzy. Jak będę miała zdjęcia z występu, to ich podpiszę, aby było wiadomo kto jest kim. Odwiedził nas także biskup Mikołaj, który wyjątkowo nie musiał nas prosić o wierszyk czy piosenkę, bo chętnych na to było aż nadto. Oczywiście wystąpiła Danusia ze swoim mroźnym hitem "Mróz na dworze, wicher wieje". Szukałam tej kolędy (a może pastorałki?) w internecie, ale nie udało mi się jej znaleźć, ale w sumie to i dobrze. Przez to jest bardziej wyjątkowa. :) Ja zaśpiewałam "Mizerna Cicha, stajenka licha...", ale na tą wesołą melodię. Myślę sobie, że fajnie byłoby nagrać jakąś płytę z kolędami. Niestety, najprawdopodobniej powstanie to jedynie w sferze marzeń, bo skąd na to pieniądze wziąć? Chyba, że się znajdzie jakiś sponsor. 😎 Z resztą, kto nam zabroni mieć marzenia? 😎
Szkoda, że jesteśmy już o rok starsi. Uważam, że od pewnego wieku mogłoby to się zatrzymać, ale co się poradzi. 😅 A z okazji Nowego Roku 2023 życzę wszystkim, aby był on lepszy niż poprzedni.
Znowu odwiedziliśmy Dom Pomocy Społecznej we Wronińcu. Tym razem z okazji Świąt Bożego Narodzenia odbyła się wystawa szopek Bożonarodzeniowych i degustacja świątecznych potraw. My przygotowaliśmy śledziki i nie specjalnie mi to smakowało. Nie dlatego, że były źle przyrządzone. Po prostu nie lubię śledzi. Moje serce skradła kutia i Gwiazda Betlejemska (takie ciasto, jak makowiec, ale zrobione na kształt gwiazdy, kiedyś mama taką robiła). Nie obyło się także bez śpiewania kolęd. Mieszkańcy domu przedstawili bardzo proste, ale piękne jasełka. 😊A mi pozostaje jedynie życzyć wszystkim szczęśliwych Świąt. 😃
![]() |
| To jest nasza szopka. Trochę mi przypomina takie roślinki w słoiku. :) |
Kiedy weszłam do Multikina, byłam trochę zasmucona, że tak ważna produkcja utonie zapewne wśród świątecznych hitów takich. Bo o czym myślimy w grudniu: o problemach dzieci autystycznych czy np. ubieraniu choinki? Film "Siubuk" chciałam obejrzeć od dnia w którym zobaczyłam zwiastun. Niestety w Leszczyńskim Multikinie grany jest tylko jeden seans dziennie i to nie wcześniej niż dwudziesta, a nie wiedziałam czy Dom Kultury w Górze zdecyduje się go pokazać. Zastanawiałam się dlaczego na premierę (która odbyła się 2 grudnia) wybrali tak niekorzystny czas. Przez przypadek dowiedziałam się, że w dniach 1-7 grudnia przypada Europejski Tydzień Świadomości Autyzmu i pewnie data była z tym związana. Bo właśnie tego dotyczy produkcja. Jednak według mnie, lepszy terminem byłby drugi kwietnia czyli dzień Świadomości Autyzmu. Większa szansa, że obejrzeliby go ludzie nie związani z tematem. Tylko z drugiej strony wtedy musielibyśmy czekać do roku 2023... Ale koniec z gadaniem o datach.
Historia rozpoczyna się na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Marysia jest, młodą studentką, mieszkająca z siostrą w biednej kamienicy. Gdy dowiaduje się, że jest w ciąży, chce dokonać aborcji. Jednak z pomocą siostry decyduje się na urodzenie dziecka. Kubuś dostaje diagnozę autyzmu. I od tej pory rozpoczyna się walka Marysi z systemem, który w chłopcu widział tylko problemem. Ona tymczasem chciała rozwijać jego potencjał. Powiedziała "Jestem twoją matką i lepiej wiem do czego się nadajesz".
Za reżyserię odpowiada Jacek Lupiński, znany między innymi z takich filmów, jak "Boże Ciało". Opowiadał, że pomysł na film zrodził się z gniewu, kiedy widział matki czekające w poczekalni na dzieci wracające z terapii. I o tym głównie jest "Siubuk" - silnej miłości matki, która do ostatniej kropli krwi walczy o lepsze życie dla swojego dziecka. Jednocześnie dotyka problemu bezduszności i nie chęci popatrzenia w głąb drugiego człowieka. Chętnie napisałabym więcej, ale wtedy musiałabym zaspoilerować fabułę, a podobno tego ludzie nie lubią. :)
Ktoś powie: "Ale to były inne czasy, teraz to dzieci mają orzeczenie o wszystko". Nie zaprzeczę, że wiele zmieniło się na plus. Jednak na facebookowych grupach dla rodziców osób autystycznych nadal można przeczytać historie, że np. nauczyciel nie chce zabrać takiego dziecka na wycieczkę, chociaż rodzic wyraźnie zaznaczył, że pojedzie jako jego opiekun. Albo o dziadkach, co twierdzą, że ten autyzm to wymysł, że za ich czasów lekiem był "wpierdolizer". O kosztach terapii, potrzebie rezygnacji z pracy czy braku opieki wytchnieniowej już nawet nie chce mi się pisać.
Czemu piszę o tym tutaj? Zakładając tego bloga chciałam nie tylko opowiadać o życiu w naszym ośrodku, ale również o niepełnosprawności w ogóle i nie widzialnych problemach, które się z tym wiążą.
W dzień Świętego Mikołaja odwiedzili nas uczniowie z technikum. Mieliśmy okazje pośpiewać kolędy, a potem zaprezentowałam prezentację multim...