Zawsze, jak nadlatuje pszczoła, wpadam w panikę. Macham rękoma, aby ją odgonić. Na dzisiejszym spotkaniu z pszczelarzami z nadleśnictwa z Góry (w ramach projektu "Oko w oka z żywą pszczołą"), dowiedziałam się, że nie ma to sensu. Pszczoła nie chce nas żądlić. Gdy to robi, to żądło zaczepia się w skórze i nie może go uwolnić bez oderwanie, co skutkuje zgonem. Musi jednak podlecieć, aby zobaczyć z czym ma do czynienia. Mieliśmy też okazję przymierzyć stroje do pracy przy ulu i spróbować miodu, który przez sposób powstawania, można nazwać pszczelimi wymiotami. Kto wie? 😜 Może pszczoły patrzą na nas i myślą sobie: "Pogrzało ich?" Tak czy inaczej - warto wiedzieć skąd się bierze to, co jemy.
![]() |
| Od lewej: Sylwia, ja i Helena |


























