W zeszły czwartek mieliśmy miłą niespodziankę - odwiedzili nas kucharze z restauracji Rossetty. Mogliśmy przyjrzeć się, jak gotują. Podano makaron z grzybami (Uwielbiam makaron! 💓), łososia z warzywami i placuszki (ale tu już nie pamiętam jakie). Dawno nie mieliśmy takich przysmaków. 😊 A za to możemy podziękować kochanej pani kierownik. Potem chłopaki grali w piłkę, a my bawiliśmy się do muzyki disco polo.
Był tort, łzy i życzenia. Wszystko co potrzeba na urodzinach, ale tym razem to nie to. Dziś pożegnaliśmy p. Bogusię - naszą pracownik socjalną, która przyszła na emeryturę. Pracowała z nami od samego początku, a przynajmniej od momentu w którym przyszłam do ośrodka. Z tej okazji, jeszcze raz życzymy p. Bogusi wszystkiego najlepszego! 😊
Pani Agnieszka i Pan Henio składają życzenia Pani Bogusi
Zaczęło się lato i upały, więc jak każdego roku chodzimy na basen. Na prywatnym blogu pisałam, że uwielbiam wodę, ale nie tylko ja tak mam. Basenowa zjeżdżalnia nie stanowi żadnego kłopotu dla moich kolegów. Generalnie nic, tylko wskakiwać do wody i szaleć. 😎 A że jako osoby niepełnosprawne możemy robić to bezpłatnie (przynajmniej w Górze), to grzech nie korzystać.
Od lewej: Danka, Artur, Michał, Adam, Marcin, a w Kapeluszu siedzi Sylwia
A w Czwartek wybraliśmy się na deser lodowy. Nie pamiętam, jak się nazywa ta lodziarnia, wiem tylko, że jest deptaku obok lodziarni po schodkach "Góra Lodów", ale deserki tanie i najlepsze. Polecam. :D
W tym tygodniu poznaliśmy naszą nową panią kierownik - P. Edytę Żmijewską.👋 Niestety, P. Franciszek po ponad dwudziestu latach odszedł na emeryturę. Jesteśmy jednak dobrej myśli, bo zmiany są potrzebne, aby wprowadzić powiew świeżości. A w czwartek od rana szaleliśmy na festynie we Wronińcu, którego gospodarzem był tamtejszy Dom Pomocy Społecznej. Niestety pojechać mogła tylko mała grupa, ale inni pojadą na inne wydarzenia. 😎 Tańczyliśmy do upadłego, a muzyka w tańcu nie przeszkadzała nikomu. 😎 Mieliśmy nawet okazję przejechać się na rowerze z trzema kołami. Dla mnie był to pierwszy raz. Wbrew pozorom, okazało się nie być to takie proste, jak na początku mi się wydawało. 😁 Ale udało się! I nawet upał nie był dokuczliwy, choć trzeba pamiętać, aby przy takiej temperaturze nakryć głowę. A na koniec zajadaliśmy się kiełbaskami z grilla.
Zawsze, jak nadlatuje pszczoła, wpadam w panikę. Macham rękoma, aby ją odgonić. Na dzisiejszym spotkaniu z pszczelarzami z nadleśnictwa z Góry (w ramach projektu "Oko w oka z żywą pszczołą"), dowiedziałam się, że nie ma to sensu. Pszczoła nie chce nas żądlić. Gdy to robi, to żądło zaczepia się w skórze i nie może go uwolnić bez oderwanie, co skutkuje zgonem. Musi jednak podlecieć, aby zobaczyć z czym ma do czynienia. Mieliśmy też okazję przymierzyć stroje do pracy przy ulu i spróbować miodu, który przez sposób powstawania, można nazwać pszczelimi wymiotami. Kto wie? 😜 Może pszczoły patrzą na nas i myślą sobie: "Pogrzało ich?" Tak czy inaczej - warto wiedzieć skąd się bierze to, co jemy.
W Czwartek postanowiliśmy zaszaleć i w ramach obiadu zrobiliśmy grilla. A do tego były gry, zabawy i tańce. I chlebek ze smalcem. 💗 Choć czy ze smalcem to nie wiem, nie znam się. Ale był pyszny.💚 Pan Heniu już się o to postarał. 👏😙 A tutaj mini foto relacja.
Dziś odwiedziliśmy lokalną Bibliotekę Miejską. Byłam mile zaskoczona, kiedy okazało się, że wyobraźnią przeniesiemy się do Japonii, którą uwielbiam. Może kiedyś nawet odwiedzę ją w rzeczywistości? 😏 Mieliśmy też okazję zobaczyć przedstawienie teatru Kamishibai (jap. "kami" - papier, "bai" - sztuka). Jest to po prostu teatr obrazkowy. Pani Asia (bibliotekarka z działu dziecięcego) wyciągała obrazki ze specjalnej ramy stojącej, ukazując kolejne i czytała z nich historię. Nasza opowiadała o słowiku i cesarzu, który chciał, aby słowik śpiewał mu codziennie. Morał był taki, że słowik najpiękniej śpiewa na wolności.
Potem bawiliśmy się w muzykantów: graliśmy na bębnach afrykańskich, grzechotkach. Ogólnie to mogliśmy poszaleć! 😄
Mieliśmy też okazję do próby "jedzenia" pałeczkami. Jedzenia w cudzysłowu, bo podnosiliśmy puchate kulki. Przyznam, że wychodziło nam to nawet nie źle. Wydaje mi się, że trafiły mi się pałeczki chińskie. W filmiku na dole jest kilka ciekawostek i technika jedzenia.
A na końcu wyplataliśmy bukiety dla mamy.
Cała nasza grupa
Ja z wachlarzem
Teatrzyk Kamishibai
Pani Asia gra na ukulele
Pani Renia, Asia (koleżanka) i Mariusz grają na bębnach